Cześć
mam na imię Clary. Clary White. Mam 16 lat, długie blond włosy i
niebieskie oczy. Mam może 165 cm wzrostu, może troszkę więcej.
Przeprowadziłam się właśnie do Soul City razem z tatą. Ogółem
pochodzę z Nowego Jorku, ale tata dostał tu pracę jako komendant
tutejszej policji. Starał się bardzo długo o tą posadę, może
nie w tym mieście, ale co tam nie będzie chyba aż tak źle. Mamy
nie mam, odeszła od nas jak miałam 7 lat. Znalazła sobie innego.
Nie mam z nią żadnego kontaktu, po prostu zostawiła opiekę nade
mną tacie. Mieszkamy w małym, dwupiętrowym domu. Jeszcze nie jest
do końca wyremontowany, ale mieszkać już w nim się da. Na
parterze na prawo od wejścia znajduje się kuchnia, połączona z
jadalnią i salonem. Na wprost są ciemno brązowe schody prowadzące
na piętro. Na lewo od wejścia jest łazienka oraz gabinet taty.
Całe piętro jest praktycznie moje, tylko tata ma swoją sypialnie,
ale i tak zazwyczaj zasypia w gabinecie przy papierkowej pracy. Cała
wschodnia część domu jest moja. Mam sypialnie z dużym łóżkiem,
garderobą i łazienką. Już swój pokój urządziłam. Po prawej
stronie stoi łóżko, po lewej biurko z krzesłem oraz komoda oraz
drzwi do łazienki i garderoby. Na wprost mam duże okno wraz z
balkonem.
Rozpakowywałam właśnie
ostatnie rzeczy z kartonów, a mianowicie książki, mam ich mnóstwo,
dlatego obok biurka znajduje się wielki regał. Książki pozwalały
mi się oderwać od rzeczywistości, od problemów, od otaczającego
mnie durnego świata. W dawnej szkole byłam cichą uczennicą,
niczym się nie wyróżniającą od innych. Do szkoły zawsze
zabierałam książki do czytania, siadałam w jak najcichszym
miejscu i czytałam. Nie miałam zbyt wielu przyjaciół, tylko jedną
przyjaciółkę, ale ona w ostatnim roku szkoły wyjechała i
zostałam sama. Mam nadzieję, że tu się coś zmieni i uda mi się
z kimś zaprzyjaźnić. Zbliżał się wieczór, zeszłam na dół i
zaczęłam przygotowywać kolację. Na szybko usmażyłam jajka,
upiekłam tosty i zalałam herbatę. Poszłam do gabinetu taty, aby
zawołać go na kolację.
-Tato,
chodź zrobiłam kolację!- wyglądałam zza drzwi. Tata siedział
przy biurku i układał jakieś papiery. Segregował je i wkładał
do poszczególnych teczek.
-Już
kochanie, dokończę to układać i przyjdę.
-Dobrze
ale pośpiesz się, bo wystygnie.
Zamknęłam drzwi i wróciłam
do kuchni. Usiadłam na jednym z krzeseł nałożyłam sobie porcję
jajecznicy. Minęło może już 15 minut, tata dalej siedział w
gabinecie. Czekałam na niego, bo chciałam pogadać o jutrzejszym
dniu. O pierwszym dniu szkoły w nowym liceum. Załatwił mi książki
i w ogóle, ale chciałam pogadać, czy zawiezie mnie do szkoły. Ale
tak serio chciałam po prostu z kimś pogadać. Gdy jeszcze
mieszkałam pod Nowym Jorkiem to kiedy chciałam się wygadać
dzwoniłam do Alex. Teraz nawet nie wiedziałam co się z nią
dzieje, jak się czuje, co nowego u niej. Po 30 minutach czekania na
tatę poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam piżamy z garderoby i
skierowałam się do łazienki. Wzięłam długi gorący prysznic.
Zasnęłam w zadziwiająco szybkim tempie.
-Clary wstawaj, dziś pierwszy
dzień szkoły, chyba nie chcesz się spóźnić!- pierwsze co
zauważyłam to jasne promienie słońca, a drugie to oczy taty
sterczącego nade mną.
Usiadłam
na krawędzi łóżka i przeciągnęłam się. Spojrzałam na
zegarek: 7:05. Weszłam do łazienki, opłukałam twarz i wróciłam
do pokoju. Wybrałam z szafy czarne rurki, czarną bluzkę na
ramiączka oraz czerwoną koszulę w czarną kratę. I do tego
oczywiście czarne trampki. Kochałam czarny kolor, może się
wydawać, że słucham metalu, ale nie, słuchałam normalnego pop'u.
Zeszłam do kuchni. Czekał w niej tata. Czytał poranną gazetę.
Wyjęłam z szafy płatki oraz mleko z lodówki. Po zjedzeniu
śniadania umyłam naczynia i poszłam do swojego pokoju, aby wziąć
torbę z książkami. Na dworze było ciepło, więc nie musiałam
zabierać bluzy.
Tata
podwiózł mnie pod samą szkołę. Nie była aż taka duża, jak ta
do której chodziłam poprzednio. No tak czego miałam się
spodziewać po tak małym mieście.
-Powodzenia
w szkole!- odparł tata, kiedy wychodziłam z samochodu.
Nic
nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam. Odwróciłam się w
stronę szkoły i wzięłam ogromny wdech.
-Witaj
nowo szkoło.- szepnęłam
Ruszyłam w stronę drzwi.
Weszłam do środka. Przede mną rozciągał się długi hol z jasno
niebieskimi szafkami po bokach. Dowiedziałam się od taty, że mam
zaraz przy wejściu skręcić w prawo aby iść do pokoju dyrektora,
aby odebrać kluczyk od szafki i plan lekcji na kolejny tydzień.
Skręciłam tak jak mi kazał tata. Po jakimś czasie dotarłam do
gabinetu dyrektora. Wpuszczono mnie od razu. Chwilkę rozmawiałam z
dyrektorem i wyszłam. Miałam lekcję w sali 23, była to lekcja
matematyki. Dotarłam od razu. Weszłam do środka i jak się okazało
byłam prawie ostatnia, tylko kilka ławek zostało jeszcze pustych.
-Dzień
dobry!- powiedziałam, kiedy weszłam do środka.
-Dzień
dobry!- odpowiedział nauczyciel- Clary tak?
-Tak!-
wszyscy się na mnie patrzyli, byłam nowa, nic w tym dziwnego. Byłam
przyzwyczajona, że ludzie w mojej szkole uważają mnie za
niewidzialną.
-Chodź
do mnie, przedstawisz się wszystkim!- wyciągnął do mnie dłoń.
Podeszłam
do niego i odwróciłam się do klasy. Wszyscy siedzieli i rozmawiali
ze sobą. Było prawdopodobnie ich piętnaścioro, czyli jeszcze nie
wszyscy dotarli na lekcje.
-No
już kochani cisza, chcę wam przedstawić nową koleżankę Clary.
-Cześć!-
powiedziałam trochę nieśmiało
-Hej!-
odpowiedziało mi kilka osób.
-
No przedstaw się!- szepnął mi nauczyciel
-Więc
nazywam się Clary White. Przeprowadziłam się tu z Nowego Jorku.
Lubię rysować i śpiewać. - nie wiedziałam co jeszcze powiedzieć
więc spojrzałam na matematyka.
-No
już siadaj. Mam nadzieję, że będziecie mili dla nowej koleżanki,
a teraz poszukuję ochotnika na przewodnika dla Clary.- Nikt nie
drgnął. Usiadłam w ostatniej ławce i położyłam torbę na
ziemi.- O ile chętnych, może A…- w tym momencie do klasy wparował
chłopak, brunet o brązowych oczach, dość wysoki może miał 185
cm wzrostu.- O Chris fajnie, że śmiałeś nas odwiedzić swoją
osobistością.
-Przepraszam
proszę pana. Zaspałem- skierował się w stronę wolnej ławki.
-Za
karę oprowadzisz nową koleżankę po szkole!- nauczyciel wskazał
ręką na mnie
-Ale,
ale… czemu ja. Nie może ktoś inny. Taki na przykład Frank,
całymi godzinami ślęczy w książkach, nie ma co robić, mógłby
oprowadzić. Ja nie mogę zbytnio, bo mam się udać na kolejnej
przerwie do trenera. W tym roku są naprawdę silni przeciwnicy, mamy
ułożyć plan treningów.- Od razu się domyśliłam, że ten
chłopak to kapitan drużyny piłkarskiej naszej szkoły. Zapewne
latały za nim wszystkie dziewczyny, bo był dość przystojny. Taka
jedna dziewczyna w 2 ławce ciągle się odwracała do niego i
uśmiechała. Albo była jego dziewczyną, albo się szaleńczo w nim
podkochiwała.
-Nie
ma żadnego ale. Koniec i kropka, jeżeli się dowiem, że nie
oprowadziłeś koleżanki, pójdziesz po szkole do kozy, a to
trenerowi się bardziej nie spodoba. Masz wybór panie kapitanie.-
chłopak tylko przewrócił oczami- Dobra zaczynamy lekcje.
Lekcja była dość nudna, jak
zawsze słucham jednym uchem a wypuszczam drugim. Byłam zajęta
rysowaniem wilka, który zrodził się na lekcji w moich myślach.
Nie uczyłam się zbyt dobrze, byłam takim średnim uczniakiem. Gdy
zadzwonił dzwonek w jednej minucie już nikogo nie było.
Wychodziłam ostatnia z klasy.
-Do
widzenia!- pożegnałam się z nauczycielem.
-Do
widzenia!- szepnął zamyślony nauczyciel. Siedział przy biurku i
coś gryzmolił w swoim zeszycie.
Wyszłam z klasy. Kiedy
przekroczyłam próg skierowałam się w lewo, w kierunku głównego
holu, ale ktoś mnie pociągnął w drugą stronę. To był Chris.
-Nie
słyszałaś jak cię wołałem?- stał oparty o ścianę i z
skrzyżowanymi rękoma na piersi. Jego mina wyrażała, że był w
kiepskim humorze. Chyba z tego powodu, że musiał mnie oprowadzić.
-Sorki,
nie słyszałam, zamyślona byłam. Jestem Clary!- wyciągnęłam
rękę na powitanie.
-Chris,
ale zapewne już wiesz.- uścisnął moją dłoń.
-Serio
nie musisz mnie oprowadzić po szkole, sama sobie poradzę, możesz
iść tam gdzie chciałeś.
-Wolę
nie ryzykować. Nie chcę trafić do kozy już pierwszego dnia. -
ruszyliśmy w tą stronę gdzie miałam zamiar iść prędzej.
Gdy
szliśmy korytarzem wszyscy się na nas patrzyli. Chyba Chris był
czymś w rodzaju najbardziej popularnym dzieciakiem w szkole.
Chłopacy przybijali z nim piątki, a dziewczyny wodzili za nim
miłosnym wzrokiem. A na mnie patrzyli… patrzyli jak na dziwaka,
który przylepił się do niego, jak rzep psiego ogona. Opowiadał mi
trochę o klasach, nauczycielach, o szkole, niektórych uczniach. Jak
w każdej szkole, społeczeństwo jest podzielone na kujonów,
muzyków, sportowców, fejmy i tych którzy się nie wyróżniają
niczym. Oczywiście Chris w sportowych fejmach.
-Opowiedz
mi coś o sobie!- wyskoczył nagle, kiedy przechodziliśmy obok
stołówki
-Yyy…
No więc, mieszkam tu od 3 dni razem z tatą, nie mam rodzeństwa,
urodziłam się w Nowym Yorku. Lubię śpiewać, rysować, tańczyć,
czytać. Należałam kiedyś z koleżanką do cheerleaderek, ale
kiedy Alex wyjechała to porzuciłam to. A teraz ty coś opowiedz!-
uśmiechnęłam się, nie wiadomo dlaczego, ale jakoś dobrze mi się
z nim gadało, może nie będę jego najlepszą kumpelą, a może
nawet znajomą, ale co tam…
-Uuu,
to przygotuj się na zadziwiającą historię mojego jakże krótkiego
życia.- parsknęłam śmiechem w tym samym momencie co on- Urodziłem
się tu, mam starszego brata, mój tata jest tutejszym burmistrzem.
Gram w nogę, jestem kapitanem tej drużyny, ogółem lubię też
śpiewać ale nikt o tym nie wie więc ciii…- przyłożył palec do
ust- A gdzie pracuje twój tata?
-Został
komendantem policji, długo się starał o posadę szefa policji
jakiegoś miasteczka małego i prawie teraz się mu to tu udało.
-Serio,
o to fajnie, to prawdopodobnie się jeszcze dziś spotkamy- zdziwiło
mnie to- Bo mój tata powiedział, że będziemy mieli gości.
Powiedział, że przyjeżdża do nas nowy komendant policji wraz z
córką na kolację. Mama od wczoraj biega i przygotowuje jedzenie.
-A
fajnie, że się teraz o tym dowiaduje, ale zapewne to z racji tego,
że wczoraj tata był bardzo zajęty, nawet nie przyszedł na
kolację, ciągle coś robi w swoim gabinecie.
-To
zapewne będziemy się częściej widzieć.- w tym momencie zadzwonił
dzwonek. Poszliśmy razem do klasy. Mieliśmy historię.
Lekcje minęły szybko,
poznałam Zoe. Mamy podobne zainteresowania. Nawet umówiłam się z
nią na weekend, aby mnie oprowadziła po mieście i okolicy. Zoe
mieszkała tylko 3 przecznice dalej ode mnie. Całe przerwy
spędziliśmy na gadaniu. Gdy wróciłam do domu była godzina 14.
Zastałam tatę w domu, który właśnie sprzątał po obiedzie.
-Clary,
zapomniałem ci wczoraj powiedzieć, że idziemy dziś na kolację do
burmistrza. Chce mnie dokładnie poznać. Więc bądź gotowa na
godzinę 19. odrób lekcje, bo przyjedziemy bardzo późno.
-Okej…
---
Jest i 1 rozdział xD. Przepraszam, że tak długo czekaliście ale nie mogłam się jakoś przełamać do jego opublikowania.
Zapraszam was do komentowania :)