piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział 1

Cześć mam na imię Clary. Clary White. Mam 16 lat, długie blond włosy i niebieskie oczy. Mam może 165 cm wzrostu, może troszkę więcej. Przeprowadziłam się właśnie do Soul City razem z tatą. Ogółem pochodzę z Nowego Jorku, ale tata dostał tu pracę jako komendant tutejszej policji. Starał się bardzo długo o tą posadę, może nie w tym mieście, ale co tam nie będzie chyba aż tak źle. Mamy nie mam, odeszła od nas jak miałam 7 lat. Znalazła sobie innego. Nie mam z nią żadnego kontaktu, po prostu zostawiła opiekę nade mną tacie. Mieszkamy w małym, dwupiętrowym domu. Jeszcze nie jest do końca wyremontowany, ale mieszkać już w nim się da. Na parterze na prawo od wejścia znajduje się kuchnia, połączona z jadalnią i salonem. Na wprost są ciemno brązowe schody prowadzące na piętro. Na lewo od wejścia jest łazienka oraz gabinet taty. Całe piętro jest praktycznie moje, tylko tata ma swoją sypialnie, ale i tak zazwyczaj zasypia w gabinecie przy papierkowej pracy. Cała wschodnia część domu jest moja. Mam sypialnie z dużym łóżkiem, garderobą i łazienką. Już swój pokój urządziłam. Po prawej stronie stoi łóżko, po lewej biurko z krzesłem oraz komoda oraz drzwi do łazienki i garderoby. Na wprost mam duże okno wraz z balkonem.
Rozpakowywałam właśnie ostatnie rzeczy z kartonów, a mianowicie książki, mam ich mnóstwo, dlatego obok biurka znajduje się wielki regał. Książki pozwalały mi się oderwać od rzeczywistości, od problemów, od otaczającego mnie durnego świata. W dawnej szkole byłam cichą uczennicą, niczym się nie wyróżniającą od innych. Do szkoły zawsze zabierałam książki do czytania, siadałam w jak najcichszym miejscu i czytałam. Nie miałam zbyt wielu przyjaciół, tylko jedną przyjaciółkę, ale ona w ostatnim roku szkoły wyjechała i zostałam sama. Mam nadzieję, że tu się coś zmieni i uda mi się z kimś zaprzyjaźnić. Zbliżał się wieczór, zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać kolację. Na szybko usmażyłam jajka, upiekłam tosty i zalałam herbatę. Poszłam do gabinetu taty, aby zawołać go na kolację.
-Tato, chodź zrobiłam kolację!- wyglądałam zza drzwi. Tata siedział przy biurku i układał jakieś papiery. Segregował je i wkładał do poszczególnych teczek.
-Już kochanie, dokończę to układać i przyjdę.
-Dobrze ale pośpiesz się, bo wystygnie.
Zamknęłam drzwi i wróciłam do kuchni. Usiadłam na jednym z krzeseł nałożyłam sobie porcję jajecznicy. Minęło może już 15 minut, tata dalej siedział w gabinecie. Czekałam na niego, bo chciałam pogadać o jutrzejszym dniu. O pierwszym dniu szkoły w nowym liceum. Załatwił mi książki i w ogóle, ale chciałam pogadać, czy zawiezie mnie do szkoły. Ale tak serio chciałam po prostu z kimś pogadać. Gdy jeszcze mieszkałam pod Nowym Jorkiem to kiedy chciałam się wygadać dzwoniłam do Alex. Teraz nawet nie wiedziałam co się z nią dzieje, jak się czuje, co nowego u niej. Po 30 minutach czekania na tatę poszłam do swojego pokoju. Wyjęłam piżamy z garderoby i skierowałam się do łazienki. Wzięłam długi gorący prysznic. Zasnęłam w zadziwiająco szybkim tempie.

-Clary wstawaj, dziś pierwszy dzień szkoły, chyba nie chcesz się spóźnić!- pierwsze co zauważyłam to jasne promienie słońca, a drugie to oczy taty sterczącego nade mną.
Usiadłam na krawędzi łóżka i przeciągnęłam się. Spojrzałam na zegarek: 7:05. Weszłam do łazienki, opłukałam twarz i wróciłam do pokoju. Wybrałam z szafy czarne rurki, czarną bluzkę na ramiączka oraz czerwoną koszulę w czarną kratę. I do tego oczywiście czarne trampki. Kochałam czarny kolor, może się wydawać, że słucham metalu, ale nie, słuchałam normalnego pop'u. Zeszłam do kuchni. Czekał w niej tata. Czytał poranną gazetę. Wyjęłam z szafy płatki oraz mleko z lodówki. Po zjedzeniu śniadania umyłam naczynia i poszłam do swojego pokoju, aby wziąć torbę z książkami. Na dworze było ciepło, więc nie musiałam zabierać bluzy.
Tata podwiózł mnie pod samą szkołę. Nie była aż taka duża, jak ta do której chodziłam poprzednio. No tak czego miałam się spodziewać po tak małym mieście.
-Powodzenia w szkole!- odparł tata, kiedy wychodziłam z samochodu.
Nic nie odpowiedziałam, tylko się uśmiechnęłam. Odwróciłam się w stronę szkoły i wzięłam ogromny wdech.
-Witaj nowo szkoło.- szepnęłam
Ruszyłam w stronę drzwi. Weszłam do środka. Przede mną rozciągał się długi hol z jasno niebieskimi szafkami po bokach. Dowiedziałam się od taty, że mam zaraz przy wejściu skręcić w prawo aby iść do pokoju dyrektora, aby odebrać kluczyk od szafki i plan lekcji na kolejny tydzień. Skręciłam tak jak mi kazał tata. Po jakimś czasie dotarłam do gabinetu dyrektora. Wpuszczono mnie od razu. Chwilkę rozmawiałam z dyrektorem i wyszłam. Miałam lekcję w sali 23, była to lekcja matematyki. Dotarłam od razu. Weszłam do środka i jak się okazało byłam prawie ostatnia, tylko kilka ławek zostało jeszcze pustych.
-Dzień dobry!- powiedziałam, kiedy weszłam do środka.
-Dzień dobry!- odpowiedział nauczyciel- Clary tak?
-Tak!- wszyscy się na mnie patrzyli, byłam nowa, nic w tym dziwnego. Byłam przyzwyczajona, że ludzie w mojej szkole uważają mnie za niewidzialną.
-Chodź do mnie, przedstawisz się wszystkim!- wyciągnął do mnie dłoń.
Podeszłam do niego i odwróciłam się do klasy. Wszyscy siedzieli i rozmawiali ze sobą. Było prawdopodobnie ich piętnaścioro, czyli jeszcze nie wszyscy dotarli na lekcje.
-No już kochani cisza, chcę wam przedstawić nową koleżankę Clary.
-Cześć!- powiedziałam trochę nieśmiało
-Hej!- odpowiedziało mi kilka osób.
- No przedstaw się!- szepnął mi nauczyciel
-Więc nazywam się Clary White. Przeprowadziłam się tu z Nowego Jorku. Lubię rysować i śpiewać. - nie wiedziałam co jeszcze powiedzieć więc spojrzałam na matematyka.
-No już siadaj. Mam nadzieję, że będziecie mili dla nowej koleżanki, a teraz poszukuję ochotnika na przewodnika dla Clary.- Nikt nie drgnął. Usiadłam w ostatniej ławce i położyłam torbę na ziemi.- O ile chętnych, może A…- w tym momencie do klasy wparował chłopak, brunet o brązowych oczach, dość wysoki może miał 185 cm wzrostu.- O Chris fajnie, że śmiałeś nas odwiedzić swoją osobistością.
-Przepraszam proszę pana. Zaspałem- skierował się w stronę wolnej ławki.
-Za karę oprowadzisz nową koleżankę po szkole!- nauczyciel wskazał ręką na mnie
-Ale, ale… czemu ja. Nie może ktoś inny. Taki na przykład Frank, całymi godzinami ślęczy w książkach, nie ma co robić, mógłby oprowadzić. Ja nie mogę zbytnio, bo mam się udać na kolejnej przerwie do trenera. W tym roku są naprawdę silni przeciwnicy, mamy ułożyć plan treningów.- Od razu się domyśliłam, że ten chłopak to kapitan drużyny piłkarskiej naszej szkoły. Zapewne latały za nim wszystkie dziewczyny, bo był dość przystojny. Taka jedna dziewczyna w 2 ławce ciągle się odwracała do niego i uśmiechała. Albo była jego dziewczyną, albo się szaleńczo w nim podkochiwała.
-Nie ma żadnego ale. Koniec i kropka, jeżeli się dowiem, że nie oprowadziłeś koleżanki, pójdziesz po szkole do kozy, a to trenerowi się bardziej nie spodoba. Masz wybór panie kapitanie.- chłopak tylko przewrócił oczami- Dobra zaczynamy lekcje.
Lekcja była dość nudna, jak zawsze słucham jednym uchem a wypuszczam drugim. Byłam zajęta rysowaniem wilka, który zrodził się na lekcji w moich myślach. Nie uczyłam się zbyt dobrze, byłam takim średnim uczniakiem. Gdy zadzwonił dzwonek w jednej minucie już nikogo nie było. Wychodziłam ostatnia z klasy.
-Do widzenia!- pożegnałam się z nauczycielem.
-Do widzenia!- szepnął zamyślony nauczyciel. Siedział przy biurku i coś gryzmolił w swoim zeszycie.
Wyszłam z klasy. Kiedy przekroczyłam próg skierowałam się w lewo, w kierunku głównego holu, ale ktoś mnie pociągnął w drugą stronę. To był Chris.
-Nie słyszałaś jak cię wołałem?- stał oparty o ścianę i z skrzyżowanymi rękoma na piersi. Jego mina wyrażała, że był w kiepskim humorze. Chyba z tego powodu, że musiał mnie oprowadzić.
-Sorki, nie słyszałam, zamyślona byłam. Jestem Clary!- wyciągnęłam rękę na powitanie.
-Chris, ale zapewne już wiesz.- uścisnął moją dłoń.
-Serio nie musisz mnie oprowadzić po szkole, sama sobie poradzę, możesz iść tam gdzie chciałeś.
-Wolę nie ryzykować. Nie chcę trafić do kozy już pierwszego dnia. - ruszyliśmy w tą stronę gdzie miałam zamiar iść prędzej.
Gdy szliśmy korytarzem wszyscy się na nas patrzyli. Chyba Chris był czymś w rodzaju najbardziej popularnym dzieciakiem w szkole. Chłopacy przybijali z nim piątki, a dziewczyny wodzili za nim miłosnym wzrokiem. A na mnie patrzyli… patrzyli jak na dziwaka, który przylepił się do niego, jak rzep psiego ogona. Opowiadał mi trochę o klasach, nauczycielach, o szkole, niektórych uczniach. Jak w każdej szkole, społeczeństwo jest podzielone na kujonów, muzyków, sportowców, fejmy i tych którzy się nie wyróżniają niczym. Oczywiście Chris w sportowych fejmach.
-Opowiedz mi coś o sobie!- wyskoczył nagle, kiedy przechodziliśmy obok stołówki
-Yyy… No więc, mieszkam tu od 3 dni razem z tatą, nie mam rodzeństwa, urodziłam się w Nowym Yorku. Lubię śpiewać, rysować, tańczyć, czytać. Należałam kiedyś z koleżanką do cheerleaderek, ale kiedy Alex wyjechała to porzuciłam to. A teraz ty coś opowiedz!- uśmiechnęłam się, nie wiadomo dlaczego, ale jakoś dobrze mi się z nim gadało, może nie będę jego najlepszą kumpelą, a może nawet znajomą, ale co tam…
-Uuu, to przygotuj się na zadziwiającą historię mojego jakże krótkiego życia.- parsknęłam śmiechem w tym samym momencie co on- Urodziłem się tu, mam starszego brata, mój tata jest tutejszym burmistrzem. Gram w nogę, jestem kapitanem tej drużyny, ogółem lubię też śpiewać ale nikt o tym nie wie więc ciii…- przyłożył palec do ust- A gdzie pracuje twój tata?
-Został komendantem policji, długo się starał o posadę szefa policji jakiegoś miasteczka małego i prawie teraz się mu to tu udało.
-Serio, o to fajnie, to prawdopodobnie się jeszcze dziś spotkamy- zdziwiło mnie to- Bo mój tata powiedział, że będziemy mieli gości. Powiedział, że przyjeżdża do nas nowy komendant policji wraz z córką na kolację. Mama od wczoraj biega i przygotowuje jedzenie.
-A fajnie, że się teraz o tym dowiaduje, ale zapewne to z racji tego, że wczoraj tata był bardzo zajęty, nawet nie przyszedł na kolację, ciągle coś robi w swoim gabinecie.
-To zapewne będziemy się częściej widzieć.- w tym momencie zadzwonił dzwonek. Poszliśmy razem do klasy. Mieliśmy historię.
Lekcje minęły szybko, poznałam Zoe. Mamy podobne zainteresowania. Nawet umówiłam się z nią na weekend, aby mnie oprowadziła po mieście i okolicy. Zoe mieszkała tylko 3 przecznice dalej ode mnie. Całe przerwy spędziliśmy na gadaniu. Gdy wróciłam do domu była godzina 14. Zastałam tatę w domu, który właśnie sprzątał po obiedzie.
-Clary, zapomniałem ci wczoraj powiedzieć, że idziemy dziś na kolację do burmistrza. Chce mnie dokładnie poznać. Więc bądź gotowa na godzinę 19. odrób lekcje, bo przyjedziemy bardzo późno.
-Okej…

---

Jest i 1 rozdział xD. Przepraszam, że tak długo czekaliście ale nie mogłam się jakoś przełamać do jego opublikowania.

Zapraszam was do komentowania :)